|
Pracujesz obecnie nad swoją debiutancką płytą, powiedz parę słów na temat procesu tworzenia.
Bardzo lubię pracę w studio. Nie muszę wtedy nawet spać, mogę cały czas śpiewać. Wiem też, że kiedy zakończy się już nagrywanie, pozostanie jedna konkretna wersja, której już się nie zmieni, więc wszystko musi być zrobione w stu procentach jak najlepiej. Masz jakiś ulubiony sposób?
Lubię wykonywać taką pracę w spokoju, żeby potem dobrze zabrzmieć na żywo. Przed koncertem musi zaistnieć etap studyjny. Gdzie powstaje Twój debiutancki album?
Samą płytę nagrywaliśmy aż w trzech studiach! W Hanowerze w Niemczech i w Poznaniu. Kiedy jedno studio nie wytrzymywało już z nami, przenosiliśmy się do następnego (śmiech). Uzyskanie dość jednorodnego brzmienia było niesamowicie trudne. Zaczęliśmy nagrania z Bazzem w Hanowerze. W jakim języku tym razem śpiewasz? Nie chcieliśmy, żeby cała płyta była utrzymana w takiej konwencji, ponieważ w Polsce r'n'b nagrane po angielsku nie byłoby aż tak wiarygodne. Wiarygodne?
Mam wschodnią duszę i chciałam to pogodzić z polskim językiem. A przy okazji pokazać, że - proszę bardzo - naprawdę jestem Polką. Ostatecznie na płycie znalazły się tylko cztery piosenki w języku angielskim. Krótko mówiąc piosenki r'n'b, dance i dancehall zostały nagrane jako pierwsze.
Muzycznie w jakiej konwencji utrzymane są utwory?
Pracując nad kolejnymi utworami cały czas mieliśmy na uwadze, że są już nagrane tamte piosenki, więc nie możemy pójść za bardzo w stronę na przykład pop rocka. Takie połączenie byłoby po prostu niezjadliwe. I - można powiedzieć - troszeczkę przez przypadek wyszło nam coś takiego. Z jednej strony Ameryka: styl, w którym śpiewają tamtejsi wykonawcy młodzieżowi; a z drugiej: ballady po polsku, które chcieliśmy nagrać tak, żeby były z polotem i chwytały za serce. Zaryzykowaliśmy, bo skoro taka jestem teraz, to czemu tego nie pokazać? Myślę, że jeśli powstała spójna płyta, to wyszło nam to trochę przypadkiem. Opracowanie: dział POP |