Music Arena
POP
ROCK CLUB HIP HOP
Jazz Muzyka Klasyczna
Metal
Click on the slide!

Żywa legenda hard corde w Polsce!

Metal >> News

Show No Mercy wraz z Straight To Your Face prezentuje 29 edycję SNM, podczas której zaprezentują wszystko co najlepsze…

Więcej...
Click on the slide!

Sepultura i Crowbar coraz bliżej

Metal >> News

Show No Mercy oraz Knock Out Productions zapraszają na dwa koncerty żywej legendy pochodzącej z Ameryki Południowej, czyli zespołu…

Więcej...
Click on the slide!

Animowany teledysk Privateer

Metal >> News

Na początku kwietnia premierę miał animowany teledysk do utworu „Origami" zespołu Privateer. Autorką teledysku do utworu "Origami" jest Milena…

Więcej...
Click on the slide!

Shawter (Dagoba): Oprócz dobrego metalu macie również cholernie dobrą wódę!

Wywiady >> Wywiady Metal

O tradycyjnej polskiej gościnności, Manchesterze United i Doktorze Zoidbergu opowiada Shawter, wokalista formacji Dagoba.

Więcej...
Frontpage Slideshow (version 2.0.0) - Copyright © 2006-2008 by JoomlaWorks
Blind Guardian: Politykę w muzyce zostawmy U2

Wywiad z Blind Guardian został przeprowadzony 12/09/09, przed występem tego zespołu na Płock Cover Festival. Legendę niemieckiej sceny metalowej reprezentowali wokalista Hansi Kuersch i gitarzysta Andre Olbrich.

Blind Guardian powstał w 1984 roku. Dlaczego zdecydowaliście się zagrać w Polsce dopiero teraz, po 25 latach? Polska nie jest daleko.

Hansi Kuersch: Sam się nad tym zastanawiam. Powinniśmy byli przyjechać 10 lat temu. Zdajemy sobie sprawę z tego, że mamy w Polsce wielu oddanych fanów. Są obecni zarówno na naszych koncertach, jak i na forach internetowych. To bardzo miłe. Z drugiej strony granie muzyki to nasz zawód. Nasz praca, którą wykonujemy żeby zarobić na chleb. Do tej pory nie było żadnych konkretnych rozmów z polskim organizatorem. Mam jednak nadzieję, że show jaki zaprezentujemy chociaż w części zrekompensuje lata oczekiwania.

Czego możemy się spodziewać? Koncertu promującego "A Twist In The Myth", Wasz ostatni album, czy raczej przekrojowe "the best of..."?

H: Myślę, że uda nam się połączyć jedno i drugie. Zagramy kilka kompozycji z "A Twist In The Myth", ale również fani mogą się spodziewać wielu naszych sztandarowych kompozycji.
Andre Olbrich: Nie jesteśmy zespołem, który przestaje grać stare numery. Takie utwory jak "The Bard's Song" czy "Majesty" są ważnym punktem każdego koncertu.

Ma jakieś znaczenie fakt, że Płock Cover Festival jest imprezą niebiletowaną?

H: Żadnego. Poza tym, że będzie miało okazję zobaczyć nas więcej fanów.

Zaczynaliście jako kwartet obecnie gracie jako kwintet, tymczasem Waszego basisty trudno szukać wśród regularnych członków zespołu. Oliver Holzwarth współpracuje z Wam od czasu "Nightfall in Middle-Earth"...

H: I taka forma współpracy mu odpowiada. Jest świetnym muzykiem. Z resztą uważam, że jak na zespół z 25-letnią historią nasz skład jest bardzo stabilny.

Jedna zmiana perkusisty.


H: Zgadza się. Obecnie gra z nami Frederick Ehmke, który świetnie wkomponował się w zespół.
A: Przynajmniej mówi, że mu się podoba (śmiech)

Hansi, zaczynając karierę muzyczną przez kilka albumów dzieliłeś obowiązki wokalisty z grą na gitarze basowej. Dlaczego tego nie robisz?

A: (śmiech) Bo był za słaby...
H: Po prostu w pewnym momencie stwierdziłem, że zespołowi przydałby się lepszy basista. Olivier gra lepiej niż ja byłbym się w stanie nauczyć przez dwa żywota. To, że na moją decyzję wpłynął lobbing gitarzystów to inna sprawa (śmiech).

To Wasz pierwszy koncert w Polsce. Czy prywatnie byliście już w naszym kraju?

H: Ja byłem kilka razy. Mam rodzinę w Polsce i odwiedzam ich co parę lat. Reszta zespołu chyba nigdy nie była.

Od wydania " A Twist In The Myth" minęły już dwa lata. Obecnie pracujecie nad nową płytą. Kiedy można się jej spodziwać i jak zaawansowane są prace nad nią?

H: Planujemy ją wydać w 2010 roku. Mamy już przygotowaną sporą część materiału. W sierpniu zakończyliśmy nagrywanie orkiestry.

Czyli, podobnie jak na poprzedniej płycie wstawek orkiestrowych nie będzie brakować?

A: Zdecydowanie. To będzie bardzo ciekawy album. Z jednej strony będzie ciężki, kierujący się w stronę tego, co zagraliśmy w "Sacred" czy we "Fly". A przecież to jest utwór, który nie do końca pasował do stylu Blind Guardian.
H: Z drugiej strony będzie wiele momentów delikatnych, granych bez przesteru.

Dlaczego?


H: Żeby dobrze wkomponować muzykę orkiestrową trzeba innym instrumentom zostawić dużo miejsca. Distortion je zabiera.

Na waszych płytach bardzo wyraźnie słychać inspiracje muzyką celtycką. Jak duży wpływ ma na Was taka muzyka?

A: Lubimy ją. Ma bardzo szczególny charakter. Jednak przede wszystkim jesteśmy zespołem metalowym i to ten gatunek będzie dominował na nowej płycie. Nawet pomimo orkiestry.

Z jakiej muzyki czerpiecie w takim razie inspirację?

H: Mamy bardzo szerokie zainteresowania. Jednak wychowaliśmy się na Nowej Fali Brytyjskiego Heavy Metalu i kalifornijskim thrashu pokroju Metalliki. Ta muzyka teraz nie ma na nas wpływu, ponieważ grając w Blind Guardian nie jesteśmy zapatrzeni na inne zespoły. Jednak w latach 80-tych NWOBHM był dla nas inspiracją.
A: Co zresztą słychać na pierwszych dwóch płytach (śmiech).
H: Dla nas liczył się wtedy mocny rytm i szybkie tempa osadzone w melodyjne ramy. Teraz chcemy po prostu grać najlepszy metal na jaki nas stać.

Czy wpływ NWOBHM spowodował, że śpiewacie po angielsku?

H: Zdecydowanie tak. Oczywiście jest wiele zespołów, które używają niemieckiego. Zwłaszcza grających muzykę inspirowaną średniowieczem czy staroniemieckim i nordyckim folkiem.
A: Jest też cała scena gotycka i cold wave. I jest Rammstein oczywiście. Ale tym zespołom pasuje niemiecki.
H: Muzyka Blind Guardian wywodzi się z brytyjskiego grania, a wszystko w muzyce rockowej, powstałej przecież na wyspach, podziały, melodyka etc. zostało podporządkowane językowi angielskiemu - łącznie ze składnią i fonetyką.

Wspomniałeś o średniowieczu i mitologiach - jak będzie wyglądała warstwa tekstowa nowego albumu?

H: Wszystkiego nie zdradzę, ale jeden z utworów będzie nawiązywał do słynnego cyklu "Wheel of Time" Roberta Jordana. Generalnie będzie więcej fantasy niż na poprzedniej płycie.

Pojawi się J.R.R. Tolkien?

H: (śmiech) Tolkien jest bardzo dobrą lekturą, ale chyba wystarczająco go wyeksploatowaliśmy.

Tolkien, muzyka do Sacred 2, smoki na okładkach - jesteście fanami gier fantasy?

H: Andre jest komputerowym maniakiem, Frederik też. Ja gier nie lubię - wolę książki.
A: Ja lubię gry komputerowe, ale nie są one dla mnie inspiracją, jeśli chcesz o to zapytać.

Nie korciło Was nigdy, żeby czasem nagrać utwór polityczny? Swoisty protest-song? W Niemczech dużo się dzieje.

A: Nigdy! (śmiech)
H: Protest songi do nas nie bardzo pasują. Nawet gdyby Bob Dylan napisał tekst takich utworów jak "Valhalla", czy "Nightfall" to wyszłoby to dość śmiesznie. Politykę w muzyce zostawiamy U2 czy Springsteenowi.

Interesujecie się polityką, czy może, jak wielu muzyków, jesteście dumni ze swojej politycznej ignorancji.

H: Interesujemy się polityką - zwłaszcza lokalną, dotyczącą nas bezpośrednio. Udzielamy się zresztą w Krefeld, czyli tam gdzie mieszkamy. Im wyżej, im więcej blichtru i czczego gadania tym bardziej nasze zainteresowanie tym tematem spada. Jednak nasze poglądy nie mają nic wspólnego z Blind Guardian.
A: Blind Guardian traktujemy jako sztukę, a nie jakiś polityczny megafon. Co do utworów politycznych to Hansi chyba popełnił jeden. Oczywiście zawoalowany.

Battalions of Fear. Dostało się w nim Reganowi.

H: Zgadza się, choć nie do końca wyszło jak chciałem.

Nie lubisz Reagana? W końcu jest jedną z osób, które doprowadziły do upadku komunizmu, a co za tym idzie zjednoczenia Niemiec.

H: Wiem i bardzo to szanuję. Jednak wtedy byliśmy gówniarzami. Tekst był bardzo polityczny i wymierzony zarówno w Ronalda Regana , jak i całą Zimną Wojnę. Z drugiej strony nie lubiłem i dalej nie przepadam za skrajnym, bardzo agresywnym liberalizmem. Nie lubię globalizacji i nie podoba mi się, że kiedyś na rynku było sto firm, a teraz jest jedna, która wszystko stara się monopolizować.

Zejdźmy z polityki. Przypominacie sobie Wasz pierwszy koncert?

H: Oczywiście. Graliśmy w szkole, w ramach jakiegoś wakacyjnego festiwalu. Było fantastycznie.
A: Przynajmniej do czasu, kiedy dyrektor się nie zdenerwował i odciął prąd. Nie muszę dodawać, że nie za bardzo mu się spodobaliśmy.

Teraz by zmienił zdanie. Co się stało z Twoimi włosami, prawdziwym atrybutem metalowca z lat 80-tych?

H: Bardzo lubię długie włosy, ale w pewnym wieku niektórzy mężczyźni zaczynają je tracić. Ja na szczęście mam w sobie tyle samokrytyki, żeby to zauważyć. Mam nadzieję, że nie spotka się to z ostracyzmem innych członków grupy.
A: (śmiech) Nieprawda! Zdradziłeś nas. Nie jesteś już True! Death to false metal! Jon Schaffer (lider Iced Earth, razem z Hansim Kuerschem założył projekt Demons & Wizards - przyp. red.) przestanie z Tobą grać. (śmiech)

Skoro Andre wywołał ten temat - co się dzieje z Demons & Wizards?

H: Ciągle istnieje. Jon ma kupę roboty w Iced Earth, my pracujemy nad nową płytę Blind Guardian. Później jedziemy w trasę. Na razie nie ma czasu na Demons... Myślę, że do tematu wrócimy w okolicach 2011/2012 roku. Ideą Deamons & Wizards jest to, że jest projektem spontanicznym. Nie spinamy się, pracujemy bez stresu. W zasadzie bawimy się doskonale.

Andre - czy Ty nie miałeś nigdy planów zrobić również muzyczny skok w bok?

A: Nie. W Blind Guardian spełniam się w stu procentach. Kiedy nie pracujemy dużo ćwiczę i bawię się na komputerze.

Jak doszło do Waszej współpracy z twórcami Sacred 2?

A: Bardzo spontanicznie. Zapytali się czy przypadkiem nie nagralibyśmy dla nich jakiegoś utworu. Dopiero potem się to tak rozrosło.
H: I wylądowaliśmy w wirtualnym świecie.

Pierwszy koncert w grze komputerowej z orkami pod sceną. Tego nie ma nawet Manowar.

H: (śmiech)

Stary to temat, ale wiem, że był pomył tworzenia przez Was muzyki do Władcy Pierścieni Petera Jacksona...

H: Był. Toczyły się wstępne rozmowy, jednak jak zwykle w takich przypadkach, na drodze stanął czas. Musieliśmy jechać w trasę i sprawa się rozeszła po kościach.

Podobało Wam się to, co zaproponował Howard Shore?

H: Tak. Lubię muzykę z Władcy Pierścieni, ale nic nie pobije tej z Gwiezdnych Wojen.

Zastanawialiście się nad tworzeniem muzyki do gier komputerowych? Kompletnych ścieżek?

A: Tak, ale wychodzimy z założenia, że nie ma to sensu. Nie dysponujemy wystarczająco dużą ilością czasu, żeby sprostać takiemu przedsięwzięciu. Soundtrack do gry to najmarniej trzy godziny muzyki.

Zawsze wyróżnialiście się spośród innych zespołów metalowych ze względu na brzmienie i skale, którymi operujecie. Czemu zawdzięczacie tak specyficzny styl?

A: Nasza gra jest wypadkową wielu różnych gatunków muzycznych. Poza tym gram to, co mi się podoba. Nie używam tabulatur, nie jestem również maniakiem skal czy naśladowania gry innych gitarzystów. Marcus podobnie.

Jak dzielicie między siebie obowiązki?

A: Marcus jest typowym gitarzystą rytmicznym. Trzyma nas wszystkich za łeb razem z Frederikiem. Do mnie najeżą wszystkie sola, leady i inne melodyjne wstawki.

Co powstaje pierwsze? Muzyka czy tekst?

H: Prawie zawsze muzyka. Zazwyczaj pracujemy u siebie w domach i przesyłamy między sobą nasze pomysły. Czasami mamy próby, ale są one głównie po to, żeby ograć coś z perkusistą.
A: Zazwyczaj najpierw powstają 20-60 sekundowe fragmenty, które poźniej staramy się jakoś poskładać. Komputer i internet są tutaj zbawieniem.
H: Są oczywiście wyjątki. Na "Nightfall In The Middle-Earth" miałem kilka tekstów... Na pewno do "Thorn" i "When Sorrow Sang".

Waszym zamierzeniem było stworzenie koncept albumu na podstawie prozy J.R.R. Tolkiena?

H: Nie do końca. Tak wyszło. Świat stworzony przez J.R.R. Tolkiena jest niesamowicie barwny. Zwłaszcza "Silmarillion". Historia Noldorów i Valarów jest fantastyczna. Ale też nie jest tak, że cała płyta traktuje tylko o tej powieści. Jest uniwersalna. "Time Sands Still (at The Iron Hill)" może dotyczyć Froda, podobnie jak "Into The Storm" może się również odnosić do Golluma... I też nie jest tak, że wszyscy jesteśmy fanatykami powieści Tolkiena. Andre do tej pory nie wie o co chodzi w "Silmarillion" (śmiech).

Dziękuję za rozmowę.

H: My również.

Rozmawiał Maciej Maląg

Opracowanie: dział METAL

Festiwale muzyki metalowej Galeria
 
Shawter (Dagoba): Oprócz dobrego metalu macie również cholernie dobrą wódę!

O tradycyjnej polskiej gościnności, Manchesterze United i Doktorze Zoidbergu opowiada Shawter, wokalista formacji Dagoba.

[więcej...]
Markus Jüllich (Crematory): "Infinity" to arcydzieło

Crematory

Crematory to jeden z najdłużej istniejących zespołów na gotyckiej scenie metalowej. O najlepszym w dorobku zespołu albumie „Infinity” .opowiada perkusista Markus Jüllich.

[więcej...]
Lostbone: Fanom wszelkich odmian żywych trupów

Z zespołem Lostbone spotkaliśmy się kilka dni po premierze drugiej studyjnej płyty, zatytułowanej "Severance".  O zmianach personalnych, trasie koncertowej i nowych płytach starych zespołów opowiada...

[więcej...]
Parkway Drive - "Horizons"

Resist Records/Epitaph Records

2007

CD

[więcej...]
Chain Reaction - "Cutthroat Melodies"

Kolony Records

2010

CD

[więcej...]
Masachist - Death March Fury

Witching Hour Productions

2009

CD

[więcej...]
BlackSun Tour
Thy Disease

Thy Disease

Thy Disease powstał w 1999 r. z inicjatywy znanego z występów w grupie Crionics gitarzysty Dariusza "Yanuary" Stycznia. Od samego początku formacja grała muzykę z pogranicza black i death metalu.

[więcej...]
Blindead

Blindead

Blindead to jedno z objawień polskiej sceny. Zespół nagrał dwie studyjne płyty, a obecnie promuje najnowszy minialbum zatytułowany "Impulse".

[więcej...]
Naumachia

Naumachia

Naumachia to black metalowa formacja powstała w 1999 r w Wyszkowie. Ma na koncie trzy studyjne albumy oraz udział w festiwalu Metalmania.

[więcej...]